[02] Pamela Anderson, Love, Pamela. Autobiografia

Źródło
Nigdy nie interesowała mnie postać Pameli Anderson. W mojej głowie funkcjonowała jako C.J. – prześliczna ratowniczka ze „Słonecznego patrolu”, w charakterystycznym czerwonym kostiumie i z rozwianymi blond włosami. Miałam ją za szczęściarę. Ładna, zgrabna, grająca w popularnym serialu — czego chcieć więcej, prawda? Nie spodziewałam się, że droga do miejsca, w którym jest dziś, była tak trudna i momentami traumatyczna.

„Normalność” mnie nie interesowała. Komfortowe samopoczucie nie było dla mnie komfortowe. *

Podczas czytania Love, Pamela czułam się tak, jakby sama Anderson zaprosiła mnie do swojego pięknego domu na rozmowę przy herbacie — trudną, ale bardzo szczerą. 
Na początku autorka opowiada o swoim dzieciństwie w Kanadzie, gdzie mieszkała z rodzicami i młodszym bratem. Dorastała w domu naznaczonym problemem alkoholowym i przemocą fizyczną. Ojciec, mimo że kochał matkę, często podnosił na nią rękę. Anderson tego nie rozumiała. Nie potrafiła pojąć, dlaczego ukochana mama nie odchodzi od agresywnego męża. Owszem, raz zabrała dzieci i uciekła, ale po pewnym czasie wróciła. Pamela stwierdziła, że jej mama nie chce być ratowana.

Czytelnicze podsumowanie lutego [2026]

Hej!

Wiem, wiem – jest już połowa marca, a ja dopiero teraz przychodzę do Was z podsumowaniem lutego. Trochę mi zeszło, ale dorosłe życie nieco mnie ogranicza (czyt. praca) i dopiero teraz mogłam na spokojnie usiąść do komputera i napisać do Was kilka słów.

Co czytałam w lutym?
Głównie
baśnie braci Grimm. Jeśli ktoś zaglądał na fanpage bloga, to wie, że na początku marca prowadziłam warsztaty literackie na temat Jakuba i Wilhelma oraz spisanych przez nich baśni. Udało mi się nawet zdobyć broszury informacyjne z Grimmweltu – centrum doświadczeń w Kassel.
Zajęcia
się udały. Młodsza młodzież była zafascynowana tematem i dużo dyskutowała. Martwiłam się, że w odpowiedzi na moje pytania usłyszę ciszę, ale na szczęście tak nie było.

Po warsztatach
Dobrze, a teraz przejdźmy do tego, co czytałam w lutym.
Na
początku miesiąca dopadło mnie jakieś choróbsko, przez które musiałam spędzić tydzień w łóżku. Przez te siedem dni towarzyszyły mi dwa pierwsze tomy cyklu Dary Anioła, czyli Miasto Kości oraz Miasto Popiołów. Był to cudowny powrót do świata Nocnych Łowców. Zapomniałam, jak dobrze czyta się te powieści i jak bardzo potrafią wciągnąć.

Po chorobie sięgnęłam po Baśnie wybrane braci Grimm od wydawnictwa Media Rodzina. Jest to tłumaczenie baśni z drugiego wydania z 1819 roku. Znajdziecie tam piętnaście historii – prawdziwa perełka, którą gorąco polecam! Podczas lektury można przekonać się, jak baśnie brzmiały w niemal pierwotnej wersji.

Kolejną pozycją była nowość wydawnicza, czyli Bracia Grimm. Biografia autorstwa Ann Schmiesing, w świetnym tłumaczeniu Anny Halbersztat. Dzięki tej książce poznałam Jakuba i Wilhelma jeszcze lepiej. Zdecydowanie jedna z lepszych pozycji, które przeczytałam w tym roku. Jeśli chcecie poznać życie braci Grimm i dowiedzieć się, jak spisywali swoje baśnie, zdecydowanie polecam lekturę!
Dodatkowo
przeczytałam kilkanaście baśni z różnych zbiorów oraz mnóstwo artykułów. Przygotowałam się naprawdę solidnie do tych warsztatów.

Po przygodach z baśniami przyszedł czas na nadrobienie komiksów, które wypożyczyłam w pobliskiej bibliotece.
Na
pierwszy ogień poszedł piąty tom serii Młodzi Tytani. Ten tom dotyczy mojej ulubionej bohaterki tego cyklu, czyli Starfire (Gwiazdka). Czytałam go z wypiekami na twarzy i już teraz nie mogę doczekać się kolejnego tomu!
Kolejnym
komiksem był pierwszy tom Wiktorii Heleny, czyli Szlajfki autorstwa Katarzyny Witerscheim. Wypożyczyłam historię z ciekawości i skończyłam naprawdę zaciekawiona. Kreska jest prześliczna, a sama opowieść – fascynująca. Teraz poluję na kolejny tom.
Ostatnimi
pozycjami, które przeczytałam w lutym, były dwa tomy Aleminy oraz pierwszy tom Zombiaczka. Te tytuły nie zrobiły na mnie jednak większego wrażenia. Nie czułam potrzeby kontynuowania obu serii. Jak szybko je przeczytałam, tak szybko o nich zapomnę.

Tak wyglądał mój czytelniczy luty.

Obiecuję, że podsumowanie marca pojawi się na początku kwietnia, a tymczasem zapraszam Was do zajrzenia na moje profile w mediach społecznościowych. Znajdziecie je w bocznej szpalcie bloga.

Pozdrawiam Was serdecznie i do przeczytania już niebawem!
Indy