[04] Landrynka, orkowie i ja. Jak (nie) czytałam Tolkiena

Źródło
Moja przygoda z twórczością J.R.R. Tolkiena zaczęła się bardzo niewinnie i podejrzewam, że trochę za wcześnie.

Pamiętam, że był pochmurny, może nawet zimowy dzień. Wybrałam się z babcią do biblioteki i nie umiałam zdecydować się na żadną książkę. Bibliotekarka zaproponowała mi „opowieść o piesku”. Wyciągnęła z półki Łazikantego. Kolorowa okładka ze skrzydlatym, białym pieskiem i jakimś palącym fajkę skrzatem. Byłam kupiona. Miałam kilka lat, interesowałam się zwierzętami i po cichu marzyłam o tym, że jak już dorosnę, zostanę weterynarzem (na marginesie: nie dorosłam i nie zostałam lekarzem weterynarii).

Po przyjściu do domu od razu rozsiadłam się z nową książką i zaczęłam czytać. Historia mnie nudziła. W ogóle nie byłam zainteresowana przygodami Łazikantego. Powieść oddałam, nie przyznając się, że jej nie przeczytałam, ale od tamtej pory skutecznie unikałam Tolkiena i wszystkiego, co z nim związane. Do czasu…

Rok 2002. W polskich kinach poruszenie, ponieważ na ekrany wszedł wyczekiwany Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia. Zamarłam, kiedy polonistka ogłosiła obowiązkową wycieczkę do kina właśnie na ten film. Kiedy dodała, że mamy napisać jego recenzje totalnie się załamałam. Naprawdę nie chciałam tam iść.

[03] Seo Eun-chae, Tydzień, zanim umrę [recenzja]

Źródło
Powieść pod tytułem Tydzień, zanim umrę była jak złota rybka, która od czasu do czasu migała mi między zapowiedziami, potem nowościami, kiedy przeglądałam oferty moich ulubionych księgarń internetowych. Im częściej widziałam tę niebiesko-różową okładkę tym bardziej chciałam ją przeczytać. Wrzuciłam ją nawet do internetowego koszyka, ale coś powstrzymywało mnie przed kliknięciem „zamów”.

Jakiś czas później znalazłam debiut Seo Eun-chae w nowościach w jednej z katowickich bibliotek. Wypożyczyłam książkę bez wahania i zaczęłam ją czytać w autobusie, którym wracałam do domu. Dodam, że bardzo spodobał mi się jej format. Mała, zgrabna i przyjemna, jakby pluszowa okładka. Cudeńko wydawnicze!

Hee-wan to młoda kobieta, która sześć lat temu straciła w wypadku ukochanego Nam-u. Od tamtej pory funkcjonowała na autopilocie. Jej życie mimo, codziennych aktywności było boleśnie puste. Pewnego dnia idąc przez miasto słyszy, jak ktoś ją woła. Głos jest znajomy. Dziewczyna odwraca się i zamiera. Jej oczom ukazuje się Nam-u. Nie jest już nastolatkiem, ale młodym przystojnym mężczyzną. Mężczyzną z misją. Oznajmia jej, że zostało jej tylko siedem dni życia. Tylko (albo aż) tydzień z ukochanym, który pomoże jej przeżyć całe życie. Tylko czy Hee-wan potrafi wykorzystać ten czas w pełni?