Dawno, dawno temu w
pewien chłodny jesienny poranek siedziałam na starym, rozklekotanym fotelu w
pokoju i niechętnie jadłam kanapkę. W tle cicho grał włączony telewizor. W
tamtych czasach wcześnie rano leciały bloki muzyczne z teledyskami. Nie byłam
nimi zainteresowana. U mnie w domu o muzyce się nie mówiło. Tylko czasami matka
włączała olbrzymi magnetofon stojący w kuchni i śpiewała parującym na starym
piecu garnkom. Tego dnia jednak pewien klip przyciągnął moją uwagę. Cicha
muzyka, czarno-biały obraz i smutni, zagniewani ludzie idący ulicą. Nagle w
kadrze pojawił się on. Smutny, blady mężczyzna o pięknych włosach. Pamiętam, że
te włosy bardzo mnie zafascynowały. Wszystko było przesiąknięte smutkiem,
zmęczeniem. Byłam wtedy dzieckiem, nie wiedziałam kim jest ten smutny
mężczyzna. Nie wiedziałam też, że wiele lat później jego historia stanie się
jedną z tych, które będę chciała poznać niemal od początku do końca.
Nie przypuszczałam wtedy, że po latach
wrócę do tego wspomnienia. Stało się to dopiero po obejrzeniu filmu
biograficznego „Michael”, który sprawił, że chciałam dowiedzieć się o Jacksonie
czegoś więcej. Jak to zwykle bywa, kiedy jakiś temat naprawdę mnie pochłonie,
zaczęłam szukać książek o tym niezwykłym artyście. Za mną już Mój przyjaciel
Michael, Michael Jackson 1958-2009. I love you, Poland i Moonwalk,
czyli autobiografia, którą Michael napisał mając zaledwie 29 lat, a teraz
przyszedł na pozycję wydawnictwa Egmont pt. Michael Jackson. Król Popu
1958-2009.