[02] Pamela Anderson, Love, Pamela. Autobiografia

Źródło
Nigdy nie interesowała mnie postać Pamela Anderson. W mojej głowie funkcjonowała jako C.J. – prześliczna ratowniczka ze Słonecznego patrolu, w charakterystycznym czerwonym kostiumie i z rozwianymi blond włosami.
Miałam ją za szczęściarę.
Ładna, zgrabna, grająca w popularnym serialu. Czego chcieć więcej, prawda? Nie spodziewałam się, że droga do miejsca, w którym jest dziś, była tak trudna i momentami traumatyczna.

„Normalność” mnie nie interesowała. Komfortowe samopoczucie nie było dla mnie komfortowe. *

Podczas czytania Love, Pamela czułam się tak, jakby sama Anderson zaprosiła mnie do swojego pięknego domu na rozmowę przy herbacie — trudną, ale bardzo szczerą.

Na początku autorka opowiada o swoim dzieciństwie w Kanadzie, gdzie mieszkała z rodzicami i młodszym bratem. Dorastała w domu naznaczonym problemem alkoholowym i przemocą fizyczną. Ojciec, mimo że kochał matkę, często podnosił na nią rękę. Anderson tego nie rozumiała. Nie potrafiła pojąć, dlaczego ukochana mama nie odchodzi od agresywnego męża. Owszem, raz zabrała dzieci i uciekła, ale po pewnym czasie wróciła. Pamela stwierdziła, że jej mama nie chce być ratowana.
Jako mała dziewczynka doświadczała nadużyć ze strony opiekunki, a jako trzynastolatka po raz pierwszy padła ofiarą przemocy ze strony dorosłego mężczyzny. Nigdy tego nie zgłosiła. Nikomu o tym nie powiedziała. Uważała się winną tego, co ją spotkało.


Spragniona miłości i uwagi wybierała partnerów, którzy po czasie okazywali się przemocowi, niebezpieczni i agresywni. Zaczęła spędzać czas w bibliotece i tam pożerała wszystko na temat psychologii, poezji i filozofii, aby zrozumieć dlaczego ludzie są tacy podli.
Wyprowadziła się z domu w wieku siedemnastu lat, nie mogąc dłużej znieść napiętej sytuacji. Później wyjechała z rodzinnego miasta, uciekając przed agresywnym byłym partnerem. Imała się różnych zajęć, by się utrzymać: była kelnerką, sprzątaczką, hostessą, pracownicą solarium. Żadna praca nie była jej straszna.

Życie Pameli odmienił mecz futbolu. Podczas przerwy jej twarz pojawiła się na telebimie. Kilka dni później dostała pierwszą ofertę pracy jako modelka browaru piwa. Kolejnym krokiem była propozycja sesji zdjęciowej dla Playboya w Los Angeles. Wiedziała, że to jej szansa, aby coś zmienić, aby uciec od marazmu. Machina ruszyła. Po ukazaniu się październikowego numeru z 1989 roku jej kariera rozkwitła. Zaczęła grać w filmach i serialach, w tym we wspomnianym już Słonecznym patrolu.

Obok życia zawodowego toczyło się również skomplikowane życie miłosne. Było ono naznaczone romantycznymi uniesieniami i bolesnymi rozczarowaniami. Pamela kilkukrotnie wychodziła za mąż, jednak te małżeństwa nie były trwałe. Promykiem w trudnych chwilach okazali się jej synowie, dla których zrezygnowała z aktorstwa. Chciała być pełnoetatową, kochającą mamą, która wychowa dzieci sama, bez pomocy opiekunek.

Życie Pameli nie przypominało bajki, nie na początku. Jej historię czytałam z zapartym tchem, ale tylko do pewnego momentu. Kiedy Anderson przechodzi do opisywania swoich licznych miłosnych perypetii zaczęłam się gubić i tracić zainteresowanie. Mój początkowy zachwyt nieco zmalał i pozostawił mieszane uczucia, ale mimo to uważam, że warto sięgnąć po Love, Pamela. Poznać historię ikony popkultury, która nie była amerykańskim snem, a trudną drogą, często wiodącą pod bardzo stromą górę.

* cytat pochodzi z książki Love, Pamela. Autobiografia autorstwa Pameli Anderson, Wydawnictwo Luna 2023.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz